- Jeszcze dziś
widziałam się z mamą to nie możliwe, to nie możliwe – powtarzałam na głos, a po
chwili znów zaczęłam krzyczeć. Nie wiedziałam czy to prawda, czy też sen. Nie
wiedząc co ze sobą zrobić rzuciłam się na ziemie i zaczęłam płakać. Po chwili
świat znów zawirował. Leżałam na podłodze a na około mnie stało pełno ludzi i
się na mnie patrzyło.
- Co to ma być
!? Czemu tu jest tyle ludzi !? Do pokoju wspólnego ! – wrzasnęła profesor Kapa
wychodząca ze stołówki – A ty czego leżysz ? – zwróciła sie do mnie – Wstawaj !
- No bo ona się
nagle prze... – zaczęła Lily, lecz przerwała gdy kopnęłam ją w kostkę. Nie
chciałam aby jakiś nauczyciel wiedział. Nie wiedziałam czy płakałam, czy
krzyczałam, wiec wolałam aby nikt nic nie mówił.
- Ja się przewróciłam, bo się potknęłam. Przepraszam za zamieszanie. – chwyciłam Lily za rękę i pobiegłam po schodach do pokoju
wspólnego.
- Co robiłam ? – spytałam.
- Okropnie wrzeszczałaś i płakałaś. Co się stało ?
Przestraszyłam się.
- No, bo ja, może to głupie ale...
- No mów !
- Widziałam grób mojej mamy. Data śmierci, była dzisiejsza. Nie wiem, czy to prawda czy
nie, nie wiem co się ze mną dzieje ! – wybuchnęłam płaczem, lecz po chwili się
ocknęłam. – Idę napisać list do mamy ! – Chwyciłam pierwszą lepszą kartkę
leżącą na stole. Usiadłam i zaczęłam myśleć co nad treścią listu. Bo przecież nie napiszę
„Cześć mamo, żyjesz ?” . To musi być jakoś wplecione w tekst. Wreszcie zaczęłam
pisać...
Cześć Mamusiu !
Co tam u Ciebie ? Dopiero dziś wróciłam, a już
strasznie tęsknię.
Jak się czujesz ? Słyszałam jak rano ojczym mówił, że
boli cię gardło.
Czy wszytko jest teraz w porządku ?
Czy wszytko jest teraz w porządku ?
Lily bardzo ucieszyła się na wieść, ze mogę iść do
Hogwartu.
Ja też się BARDZO cieszę.
Ja też się BARDZO cieszę.
Proszę odpisz jak najszybciej.
Kocham Cię !
Rose
Nie miałam innego pomysłu. Aczkolwiek myślałam, że nie
zorientuje się, że coś nie tak. Z listem w ręku poszłam do żółwiarni. Wybrałam
jednego z najszybszych i wsadziłam mu list do pyska. Następnie z powrotem
poczłapałam do pokoju wspólnego. Umyłam się i poszłam spać. Następny tydzień,
ostatni z Lily we Wrzodomyjkach minął
bardzo szybko. Poznałam nowe zaklęcia i
bardzo dobre szła mi gra w Gabodża. Doszły też nowe zajęcia. Takie jak „Opieka
nad czekoladowymi żabami” czy „Przewidywanie
Przeszłości” co nie miało żadnego sensu, ale muszę przyznać, że zabawa była
przednia. Głównie dlatego, że razem z Lily naśmiewałyśmy się z nauczycielki
tego przedmiotu. Wymyślała różne historie z naszej przeszłości, które nie były
ani trochę prawdziwe. Dowiedziałam się, że jako mała dziewczynka miałam zielone
włosy, a moi rodzice grali w zespole Rockowym. Fajnie jest słuchać takie głupoty. Jest to bardzo zabawne. Kolejny tydzień, nie był już taki świetny, gdyż
brak Lily mi doskwierał. Nawet lekcje Przewidywania Przeszłości nie były takie
zabawne. Dodatkowo się martwiłam, gdyż nie dostałam odpowiedzi od mamy.
Wreszcie nadszedł weekend przed pojazdem do Hogwartu. Wróciłam tirem do domu,
tym razem towarzyszył mi również kot. Z
łomoczącym sercem zapukałam do drzwi. Otworzyła mi mama. Rzuciłam się jej na
szyję. Tak bardzo mi ulżyło na jej widok. Tak strasznie się bałam, że coś się
stało. Jednak to, że ona żyje znaczyło, że ze mną jest coś nie tak. Czemu
widziałam ten cmentarz ? Czy to pokazuje przyszłość ? Nie, przyszłość na pewno
nie, bo data była aktualna. Uznałam, że nie będę o tym myśleć. Przywitałam się z
mamą, ojczymem i poszłam do swojego pokoju. Gdy weszłam kot naszej rodziny
Zgredek powitał mnie ocierając mi się o nogi i syknął na moją kotkę, którą
nazwałam Amy. Zostawiła bagaże i zeszłam z powrotem do salonu. Usiadłam obok
mamy i zaczęłyśmy rozmawiać, do późnego wieczora. Nazajutrz teleportowałyśmy
się na Pokątną gdzie kupiłam wszystkie potrzebne rzeczy do Hogwartu. Różdżki
faktycznie różniły się ogromnie od tych Polskich. Były różnych kształtów a
nawet kolorów i na pewno nie można by ich nazwać „patykiem” tak jak t nazywano te
polskie. Poszłyśmy jeszcze na piwo
kremowe i w dobrych nastrojach wróciłyśmy do domu. Spakowałam się i poszłam
spać. W dzień wyjazdu obudziłam się z samego rana,
ponieważ nie mogłam spać. Byłam bardzo podekscytowana wyjazdem i ciekawa Hogwartu.
Podobno jest tam cudownie, a wręcz magicznie. Jedyne co mi się nie podobało to
to, że nie mogłam zabrać laptopa, ponieważ w tej szkole sprzęty mugolskie nie
działały. Po śniadaniu razem z mamą teleportowałyśmy się do wioski obok
Hogwartu - Hogsmade. Do samej szkoły nie da się teleportować, więc tarasę do
zamku musiałyśmy pokonać na pieszo, Amy cały czas dreptała koło mnie.
Pochłonięte rozmową szłyśmy wolnym krokiem do celu. Widoki tu były piękne, a
zamek taki ogromny ! Zaczęłam się zastanawiać nad domem do jakiego trafię.
Czytałam o nich. Do Gryffindoru trafiają odważni. Do Slytherinu sprytni,
słyszałam, że w tym domu było wiele czarodziei, którzy teraz są czarnoksiężnikami, między innymi sam Lord
Voldemort. Do Ravenclaw trafiają Ci, którzy mają nieco więcej w głowach niż inni, a do
Hufflepuffu przyjacielskie ciamajdy. Jak znam życie, właśnie tam trafię, bo
idealnie to pasuje do mnie. No cóż i tak to lepsze niż Wrzdomyjki. Wreszcie
doszłyśmy do zamku. Z bliska robił jeszcze większe wrażenie. Czekałyśmy przed
bramą wjazdową. Była zamknięta. W końcu przyszedł wielki, owłosiony pan i otworzył nam ją.
- Nowy uczeń, he ? Cholibka dużo ich doszło w tym
roku. – powiedział – Jestem Hagrid, gajowy w Hogwarcie. Pani... – zwrócił się
do mojej mamy – może już sobie iść, młoda se poradzi. – pożegnałam się z mamą,
a gajowy zamknął za nią bramę. – Jak wrażenia ? Podoba się ?
- Bardzo – odpowiedziałam – Tu jest naprawdę pięknie.
- No ba, że jest ! A ty, skąd się tu przenosisz ? Durmstrang
? Beauxbatons ?
- Wrzodomyjki.
- Wrzodo... co ?
- Wrzodo... co ?
- Wrzodomyjki – powtórzyłam – Szkoła Magii w Polsce.
- Nie słyszałem. Fajna ?
- Dziwna – wyszczerzyłam się.
- Dziwna – wyszczerzyłam się.
Resztę drogi przebyliśmy w milczeniu. Gdy weszliśmy do Sali wejściowej
Hagrid przewał milczenie.
- No to co młoda ? Powodzenia i... mam nadzieję, ze
trafisz do domu, który ci przypadnie do gustu. O cholibka ! Ale na błociliśmy
Filch nas zabije !- zaczął się rozglądać naokoło – Na szczęście nie ma go w
pobliżu. Do zobaczenia na Opiece nad Magicznymi Stworzeniami. To przedmiot
którego uczę. Cześć !
- Do zobaczenia !
Gdy Hagrid odszedł zorientowałam się, ze nie mam
pojęcia co mam teraz zrobić, gdzie pójść. Zostawiłam bagaże i zaczęłam chodzić
po zamku. Było tu pusto. Nagle zauważyłam, że na jakiejś ścianie zaczęły pojawiać
się drzwi. Podeszłam bliżej. Nagle otworzyły się, a ja wrzasnęłam. Po chwili
wybiegli z niej Fred i George. Jeden z nic zatkał mi buzię.
- Nie wrzeszcz głupia ! Rose !? Co ty tu robisz ? –
powiedział drugi – George puść ją już – zwrócił się do pierwszego
- Przeniosłam się z Wrzodomyjków.
Bliźniacy parsknęli śmiechem, widocznie nazwa szkoły
wciąż ich śmieszyła.
- To fajnie. – powiedział Fred. – Ale nikomu nie mów,
ze nas tu zobaczyłaś, dobrze ? – wyszczerzył się.
- Prosimy – dodał George i również pokazał swoje
białe zęby.
- Dobrze, ale musicie mi powiedzieć co tam robicie.
- Nie bądź taka dociekliwa, młoda – powiedział George.
– Nic ciekawego się tam nie dzieje.
- To czemu to jest takie tajne ?
- Ojeju, no, eksperymentujemy tam. W przyszłości chcemy
założyć sklep, okej ? Mama nie pozwala nam w domu, więc musimy gdzieś to robić.
Nikomu nie mów.
- Dobrze – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się. – Ey,
może wiecie gdzie powinnam pójść skoro jestem nowa ?
- Do Wielkiej Sali – powiedział Fred – zaprowadzimy cię
tam, ale wejdziesz sama, gdyż wszyscy myślą, że źle się czuliśmy i zostaliśmy w
pokoju wspólnym.
- Dobrze. A tak właściwie to w jakim jesteście domu ?
- Grzyffindorze - odpowiedzieli chórkiem – Tak samo
jak nasza cała rodzina – dodał jeden z nich.
Doszliśmy do ogromnych drzwi.
- To tu – powiedział Fred – Smacznego i... pamiętaj
buzia na kłódkę ! – Po chwili już ich nie było. Otworzyłam drzwi. Moim oczom ukazała się jak sama nazwa mówi „Wielka
Sala”, zamiast sufitu było tam widać niebo, które teraz było jasno niebieskie,
bez żadnej chmury. W powietrzu wisiało pełno palących się świeczek. Widok ten
zrobił na mnie takie wrażenie, że dopiero po chwili zobaczyłam, że wszystkie
oczy siedzących na tej Sali zwróciły się na mnie. Zrobiłam się cała
czerwona i zaczęłam iść po „wybiegu”
pomiędzy stołami. Czułam się strasznie niezręcznie. Wreszcie doszłam do stołu nauczycielskiego. Podeszłam do dyrektora. Wiedziałam który to z opisów innych
ludzi, a on jako jedyny miał srebrzystą długą brodę.
- Ja jestem nowa, Rose Hummel ze Wrzodomyjków – powiedziałam
– Gdzie mam usiąść ?
Staruszek uśmiechną się szczerze i wstał.
- Drodzy Czarodzieje ! – powiedział tak głośno, że
wszyscy umilkli, a echo kilka sekund roznosiło się po pomieszczeniu –
Powitajcie nową uczennicę Hogwartu, Rose Hummel ! Przybyła do nas z
Wrzodomyjków ! – Panno McGonagall, proszę pójść po Tiarę Przydziału – zwrócił się
ciszej do starszej kobiety w koku. – Za chwilę dowiemy się do którego domu
trafi ! – Wskazał mi dłonią krzesło na środku, a ja domyśliłam się, że mam na
nie usiąść. Dopiero teraz zaczęłam się przyglądać uczniom. Było tu kilka znajomych mi twarzy. Przy stole, którego
uczniowie mieli na sobie złoto-czerwone szaliki siedzieli Ron i Ginny, która
patrzyła się na mnie, gdy zobaczyła, że ja na nią też uśmiechnęła się i
pomachała mi nieśmiało. Przy stole z brązowo-niebieskimi szalikami wypatrzyłam
Lily. Po kilku minutach wróciła kobieta z Kapeluszem w ręku. Włożyła mi go na
głowę, a on nagle odżył. Usłyszałam głos w swojej głowie:
- Hmm... Pomocna. Oddana. Przyjacielska. No cóż, twój
charakter jest idealny dla Hufflepuffu, taak... Ale wydaje mi się, że to nie
jest twoje miejsce, oj nie, nie. Możesz wiele osiągnąć w życiu. Umysł masz nie
mały. No niech będzie, zobaczymy co z tego wyniknie... RAWENCLAW!!! – ostatnie słowo wykrzyknął na głos, a przy stole, przy którym siedziała Lily huknęły wiwaty.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest kolejny, strasznie długo nic nie dodawałam, ale nie miałam czasu ;o
Wiem, że ten rozdział nie jest jakoś szczególnie ciekawy, ale chciałam to wszystko zmieścić w jednym :3
Wiem, że ten rozdział nie jest jakoś szczególnie ciekawy, ale chciałam to wszystko zmieścić w jednym :3
Kto przeczytał - komentuje :D