poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 4 ♥


…I już stałam na chodniku przy ulicy Kasztanowej, gdzie właśnie mieszkałam. Spojrzałam na mój dom i się przeraziłam. Rodzice byli już w domu ! Pożegnałam się z panem Weasley. Podbiegłam o drzwi i zapukałam. Otworzyła mi mama.
- Gdzieś ty była ? – pyta zdumiewająco spokojnym głosem, myślałam, ze się o mnie martwiła – Czekam na wyjaśnienie, młoda damo.
- Ja... poszłam się przejść i spotkałam po drodze panią Molly i ona zaprosiła mnie do domu...
- Dobrze rozumiem ? Poszłaś do OBCEJ osoby do domu ? Ile ty masz lat ? 
- Ona nie jest mi obca – odpowiedziałam z wyrzutem – Jest chyba jedyną osobą w tej wiosce do której mam jakiekolwiek zaufanie !
- A więc nam nie ufasz ?
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. To była prawda, nie ufam im. Po taty odejściu nie mam zaufania praktycznie do nikogo. Tata zdradzał mamę aż 2 lata, jeszcze kiedy z nią był. Od ich rozstania minęły 3 lata, a ja nadal nie mogę się z tym pogodzić i odzyskać zaufania do ludzi. Szkoda mi było mamy, podziwiałam ją, mimo takiej okropnej rzeczy, jaka zrobił jej ojciec trzymała się i nie dawała po sobie poznać jakichkolwiek emocji. Nie mogąc nic powiedzieć podeszłam i przytuliłam się do mamy.
- Kocham cię. – powiedziałam
- Ja ciebie też, ale co to ma do rzeczy !? – odparła chłodno
- Nic, po prostu... Poczułam potrzebę aby ci to powiedzieć.
Odwzajemniła uścisk. Dawno się do niej nie przytulałam. Traktowałyśmy się chłodno. Brak mi było tej mamusi, która przychodziła do mnie aby przytulić mnie na dobranoc, chwaliła, za wszytko co zrobiłam dobrze, naszych wyjazdów do miasta obok na zakupy. Nagle zrobiło mi się okropnie smutno. Ta mama już nigdy nie wróci. Zmieniła się. Uwolniłam ją z uścisku.  Nagle przypomniałam sobie o liście z Wrzodomyjków, który dziś dostałam. Może rodzice wiedzą, czy mimo jego spóźnienia  mogę iść do szkoły? Pobiegłam szybko do swojego pokoju. Chwyciłam list w rękę i zleciałam na dół.
- Zapomniałam wam powiedzieć ! – powiedziałam prawie krzycząc – Dostałam list z Wrzodomyjków !
- Daj mi go ! – powiedział oschle ojczym i wyrwał mi go z ręki. Oglądnął go uważnie. – Co to za podróbka ?
- Słucham !? – krzyknęłam z niedowierzaniem, a złość na tego idiotę rosła we mnie niewyobrażalnie szybko.  – Na co by mi była podróba listu z Wrzodomyjków !?
- Bo się czujesz niedoceniona. Rodzeństwo dostało list, ty nie.
- Oni nie są moim rodzeństwem – burknęłam – To twoje dzieci, nie mojej mamy. Nigdy nie będą częścią mojej rodziny, tak samo ty.
No tak. To nie było moje prawdziwe rodzeństwo. Tylko tak kazano mi ich traktować, dlatego zapomniałam o tym wspomnieć wcześniej. Może dlatego właśnie tak ich nienawidziłam. Bo to przez nich i tego ich ojculka mój świat obrócił się do góry nogami. Po tym co powiedziałam, wiedziałam, że zaraz dostanę ochrzan stulecia. Spojrzałam w stronę mamy. Oczekiwałam, że na jej twarzy ujrzę złość, ale gościł tam smutek. Jej obojętna mina która zwykle miała na przemian ze zezłoszczoną zniknęła. Przez chwilę ujrzałam w niej mamę z przeszłości. Piękne szare oczy zaczęły jej się szklić.
- Do pokoju ! – wyrwał mnie z zamyślenia ojczym – Nie chcę cię widzieć.
Matka spojrzała na mnie z żalem. Powlekłam się do pokoju, chyba po raz pierwszy, wcale tego nie chcąc. Chciałam porozmawiać z mamą. Myślę, że te słowa ją zabolały. Nigdy nie mówiłam jej na głos tego co myślę. Nie chciałam, żeby było jej z tym źle. Ale tym razem nie wytrzymałam. Nienawidzę mojego ojczyma, bardziej niż tych jego bachorów. Tęsknię za tatą, za moimi starymi rodzicami. To okropne, że już zawsze będzie tak jak jest. Weszłam do pokoju. Usiadłam na kanapie, wzięłam poduszkę i przytuliłam ją mocno do siebie. Nie chciało mi się spać, nie chciało mi się czytać, nie chciałam otworzyć laptopa. Siedziałam i wpatrywałam się w ścianę nie przejmując się kotem, który zrzucał mi rzeczy z komody. Zastanawiałam się co czuje teraz moja mama. Czy jest na mnie zła ? Czy może się na mnie zawiodła ? Wzięłam mój pamiętnik i zaczęłam zawzięcie w nim pisać. Nagle ktoś zaczął pukać do drzwi mojego pokoju.
- Mogę wejść ? – spytała mama, zaglądając przez drzwi.
Kiwnęłam głową, a mama usiadła obok mnie na kanapie. Nie mogłam wytrzymać, rzuciłam się jej na szyję. Ona od razu odwzajemniła uścisk. Gdy się puściłyśmy zapadło nieprzyjemne milczenie. Nie miałam pojęcia co powiedzieć, nie wiedziałam jakie nastawienia ma w tej chwili do mnie mama. Na szczęście ona zaczęła.
- Nigdy mi nie mówiłaś, że czujesz się obco w swoim własnym domu – nic takiego nie mówiłam, ale mama doskonale zrozumiała przekaz moich słów – Czuję się z tym okropnie. To TY jesteś moją córką, nie oni. Wiem, że brakuje ci taty, wiem, że nie lubisz mojego męża, ale mi też nie jest łatwo. Po tym jak opuścił nas ojciec, nie wiedziałam co dalej z moim życiem, byłam zagubiona, bałam się o ciebie. Pewnego razu poszłam do knajpy, spotkałam tam Kornela.– bo tak właśnie nazywał się mój ojczym – Był kompletnie pijany. Też był czarodziejem, poznałam to po różdżce, którą wymachiwał w tą i z powrotem  Mugole uznali to za zwykły patyk. Jego żona umarła, ja byłam świeżo po rozwodzie. Zaiskrzyło między nami. On jest na prawdę cudowny gdy się go bliżej pozna, kochanie...
- Nie będę się z nim zapoznawać. Jest dla mnie chłodny i okropny. Ode mnie lepiej traktuje nawet kota. A od kiedy zaczęłaś z nim być, ja przestałam istnieć. – wyrzuciłam z siebie.
Matka patrzyła się na mnie, po policzku zaczęła spływać jej łza. Teraz żałowałam, że to powiedziałam, ale nic już nie mogłam z tym zrobić.
- Przepraszam mamo. – dodałam – Nie powinnam tego mówić.
- Nie powinnaś ? Przepraszasz ? Kochanie, to ja cię przepraszam, a ty nie powinnaś mi nigdy wybaczyć. Byłam dla ciebie jak macocha. Traktowałam lepiej dzieci Kornela niż ciebie. Jezu, jestem okropną matką.
Teraz już łzy spływały jej strumieniami po policzkach. Gdy na to patrzyłam, nie wytrzymałam też się rozpłakałam. Ze łzami które kapały mi na szyję, czułam jakbym wypłukiwała z siebie cały smutek i złość, które trzymałam i tłumiłam w sobie tak długo. Przysunęłam się do mamy, a ona objęła mnie tylko ramieniem i pocałowała w czoło. Potem nie odzywałyśmy się do siebie przez przynajmniej 10 minut. To milczenie nie było kłopotliwe. Było wręcz przyjemne. Poczułam się jakbym powróciła do pewnej nocy. Miałam wtedy 6 lat, a pamiętam to do dziś. Przyśnił mi się wtedy koszmar i strasznie płakałam. Mama przyszła do mojego pokoju, nie powiedziała mi nic tylko usiadła koło mnie, objęła i głaskała po policzku. Czułam się taka bezpieczna. Teraz było podobnie. W końcu mama wstała, jeszcze raz pocałowała mnie w czoło i wyszła z pokoju. Nagle przypomniało mi się jeszcze coś.
- Mamo ! – krzyknęłam za nią, a ona po chwili pojawiła się z powrotem u mnie – Co z listem ? Skoro nie przyszłam 1 września, czy już mnie tam nie przyjmą ?
- Zaraz wrócę – odpowiedziała i zniknęła za drzwiami.
Po kilku minutach wróciła do mnie z listem w ręku.
- Jutro cię tam zawieziemy. – oznajmiła z uśmiechem – Będziesz uczyć się w Szkole Magii !
- Na prawdę !?
- Tak, porozmawiałam z Kornelem. Powiedział, że przeprasza, że po prostu nie uwierzył, że list mógł się tak  strasznie spóźnić.
- Ok – odparłam obojętnie – Strasznie się cieszę, że jestem czarodziejką ! – dodałam bardziej entuzjastycznie.
Mama tylko się uśmiechnęła i wyszła.
Podekscytowana zaczęłam się pakować i nagle uświadomiłam sobie, że nie mam ani różdżki, ani mundurka, książek, NIC !
Zbiegłam na dół i powiedziałam to mamie, lecz ona tylko uśmiechnęła się tajemniczo i wygoniła na górę. Dalej już nie zaprzątałam sobie tym głowy. Spakowałam pamiętnik ,książki, komórkę, słuchawki, laptopa, czyli wszystkie rzeczy niezbędne mi do życia oraz pełno topów, sweterków, innych części garderoby oraz kosmetyki. Gdy skończyłam była już druga w nocy. Przecież już od Weasleyów wróciłam bardzo późno. Padnięta rzuciłam się na kanapę, nawet jej nie rozścieliłam, nie wyciągnęłam pościeli, poduszki, po prostu zasnęłam...

~~~~~~~~~~~~
Już czwarty ^^
Komentujcie co SZCZERZE sądzicie :D

13 komentarzy:

  1. Fajny rozdział :) Super czyta się ta szczerą rozmowę z mamą ^^ A ten Kornel jest okropny ;D Weny życz i wyczekuję next'a ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kornel... Cóż za... hmmm... interesujące imię.
    W każdym razie fajnie fajnie. Pisz dalej no i miej wenę, bo u mnie są z nią małe problemy -,-
    No, ale cóż...
    Pozdrawiam, "Victoria" (Franciszek Sitko)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tag, wiem, imię piękne. Kiedyś tak nazwę moje dziecko xD No i mam wenę, bede pisać :D Dzięki za opinię ^^

      Usuń
  3. Świetne ;> Uwielbiam czytać twojego bloga ;D Czyta się bardzo szybko i przyjemnie ;> Życzę Ci dużo weny ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. NO MEEGA ;*
    -KIM JESTEŚMY ?!
    -FANAMI!
    -CZEGO CHCEMY?!
    -WIĘCEJ ROZDZIAŁÓW!

    Lamcia ;*

    PS. PZREZ CIEBIE TRAFIĘ NA DNO Z MYMI WYPOCINAMI ;CC

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale z ciebie głupia Lama ;O Twoje są lelelelelelelelelelelelelelpsze ! <3333
      I nie mów, ze nie bo TO JA JESTEM TU ZNAWCĄ !
      I ten dialog powinien być w liczbie pojedynczej :D To tyle.
      Tyłkotrąbka ;3

      Usuń
  5. NIE-E XD I TAK NIE MAM ZAMIARU PISAĆ CHYBA COŚ WIĘCJEJ BO I TAK NIKT NIE CZYTA...;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze wiesz, że twoje czyta dużo osób, a moje TYLKO znajomi ;O WIĘC LAMCIU MORDKA W PODUSZKĘ, PLEASE ;D <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Tag ! I nie spamuj już ;* Hahahahahah, wygrałam ! xD

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń