…I już stałam na chodniku przy ulicy Kasztanowej,
gdzie właśnie mieszkałam. Spojrzałam na mój dom i się przeraziłam. Rodzice byli
już w domu ! Pożegnałam się z panem Weasley. Podbiegłam o drzwi i zapukałam.
Otworzyła mi mama.
- Gdzieś ty była ? – pyta zdumiewająco spokojnym
głosem, myślałam, ze się o mnie martwiła – Czekam na wyjaśnienie, młoda damo.
- Ja... poszłam się przejść i spotkałam po drodze
panią Molly i ona zaprosiła mnie do domu...
- Dobrze rozumiem ? Poszłaś do OBCEJ osoby do domu ?
Ile ty masz lat ?
- Ona nie jest mi obca – odpowiedziałam z wyrzutem –
Jest chyba jedyną osobą w tej wiosce do której mam jakiekolwiek zaufanie !
- A więc nam nie ufasz ?
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. To była prawda, nie
ufam im. Po taty odejściu nie mam zaufania praktycznie do nikogo. Tata zdradzał
mamę aż 2 lata, jeszcze kiedy z nią był. Od ich rozstania minęły 3 lata, a ja
nadal nie mogę się z tym pogodzić i odzyskać zaufania do ludzi. Szkoda mi było
mamy, podziwiałam ją, mimo takiej okropnej rzeczy, jaka zrobił
jej ojciec trzymała się i nie dawała po sobie poznać jakichkolwiek emocji. Nie
mogąc nic powiedzieć podeszłam i przytuliłam się do mamy.
- Kocham cię. – powiedziałam
- Ja ciebie też, ale co to ma do rzeczy !? – odparła
chłodno
- Nic, po prostu... Poczułam potrzebę aby ci to
powiedzieć.
Odwzajemniła uścisk. Dawno się do niej nie
przytulałam. Traktowałyśmy się chłodno. Brak mi było tej mamusi, która
przychodziła do mnie aby przytulić mnie na dobranoc, chwaliła, za wszytko co
zrobiłam dobrze, naszych wyjazdów do miasta obok na zakupy. Nagle zrobiło mi
się okropnie smutno. Ta mama już nigdy nie wróci. Zmieniła się. Uwolniłam ją z uścisku. Nagle przypomniałam sobie o liście z Wrzodomyjków, który dziś
dostałam. Może rodzice wiedzą, czy mimo jego spóźnienia mogę iść do szkoły? Pobiegłam szybko do swojego pokoju. Chwyciłam list w rękę i zleciałam na dół.
- Zapomniałam wam powiedzieć ! – powiedziałam prawie
krzycząc – Dostałam list z Wrzodomyjków !
- Daj mi go ! – powiedział oschle ojczym i wyrwał mi
go z ręki. Oglądnął go uważnie. – Co to za podróbka ?
- Słucham !? – krzyknęłam z niedowierzaniem, a złość
na tego idiotę rosła we mnie niewyobrażalnie szybko. – Na co by mi była podróba listu z
Wrzodomyjków !?
- Bo się czujesz niedoceniona. Rodzeństwo dostało list,
ty nie.
- Oni nie są moim rodzeństwem – burknęłam – To twoje
dzieci, nie mojej mamy. Nigdy nie będą częścią mojej rodziny, tak samo ty.
No tak. To nie było moje prawdziwe rodzeństwo. Tylko
tak kazano mi ich traktować, dlatego zapomniałam o tym wspomnieć wcześniej.
Może dlatego właśnie tak ich nienawidziłam. Bo to przez nich i tego ich ojculka
mój świat obrócił się do góry nogami. Po tym co powiedziałam, wiedziałam, że
zaraz dostanę ochrzan stulecia. Spojrzałam w stronę mamy. Oczekiwałam, że na
jej twarzy ujrzę złość, ale gościł tam smutek. Jej obojętna mina która zwykle miała na przemian ze zezłoszczoną zniknęła. Przez chwilę ujrzałam w niej mamę
z przeszłości. Piękne szare oczy zaczęły jej się szklić.
- Do pokoju ! – wyrwał mnie z zamyślenia ojczym – Nie
chcę cię widzieć.
Matka spojrzała na mnie z żalem. Powlekłam się do
pokoju, chyba po raz pierwszy, wcale tego nie chcąc. Chciałam porozmawiać z
mamą. Myślę, że te słowa ją zabolały. Nigdy nie mówiłam jej na głos tego co
myślę. Nie chciałam, żeby było jej z tym źle. Ale tym razem nie wytrzymałam.
Nienawidzę mojego ojczyma, bardziej niż tych jego bachorów. Tęsknię za tatą, za
moimi starymi rodzicami. To okropne, że już zawsze będzie tak jak jest. Weszłam
do pokoju. Usiadłam na kanapie, wzięłam poduszkę i przytuliłam ją mocno do
siebie. Nie chciało mi się spać, nie chciało mi się czytać, nie chciałam
otworzyć laptopa. Siedziałam i wpatrywałam się w ścianę nie przejmując się
kotem, który zrzucał mi rzeczy z komody. Zastanawiałam się co czuje teraz moja
mama. Czy jest na mnie zła ? Czy może się na mnie zawiodła ? Wzięłam mój
pamiętnik i zaczęłam zawzięcie w nim pisać. Nagle ktoś zaczął pukać do drzwi
mojego pokoju.
- Mogę wejść ? – spytała mama, zaglądając przez drzwi.
Kiwnęłam głową, a mama usiadła obok mnie na kanapie.
Nie mogłam wytrzymać, rzuciłam się jej na szyję. Ona od razu odwzajemniła
uścisk. Gdy się puściłyśmy zapadło nieprzyjemne milczenie. Nie miałam pojęcia
co powiedzieć, nie wiedziałam jakie nastawienia ma w tej chwili do mnie mama.
Na szczęście ona zaczęła.
- Nigdy mi nie mówiłaś, że czujesz się obco w swoim
własnym domu – nic takiego nie mówiłam, ale mama doskonale zrozumiała przekaz moich
słów – Czuję się z tym okropnie. To TY jesteś moją córką, nie oni. Wiem, że
brakuje ci taty, wiem, że nie lubisz mojego męża, ale mi też nie jest łatwo. Po
tym jak opuścił nas ojciec, nie wiedziałam co dalej z moim życiem, byłam
zagubiona, bałam się o ciebie. Pewnego razu poszłam do knajpy, spotkałam tam
Kornela.– bo tak właśnie nazywał się mój ojczym – Był kompletnie pijany. Też
był czarodziejem, poznałam to po różdżce, którą wymachiwał w tą i z powrotem
Mugole uznali to za zwykły patyk. Jego
żona umarła, ja byłam świeżo po rozwodzie. Zaiskrzyło między nami. On jest na
prawdę cudowny gdy się go bliżej pozna, kochanie...
- Nie będę się z nim zapoznawać. Jest dla mnie chłodny
i okropny. Ode mnie lepiej traktuje nawet kota. A od kiedy zaczęłaś z nim być,
ja przestałam istnieć. – wyrzuciłam z siebie.
Matka patrzyła się na mnie, po policzku zaczęła spływać
jej łza. Teraz żałowałam, że to powiedziałam, ale nic już nie mogłam z tym
zrobić.
- Przepraszam mamo. – dodałam – Nie powinnam tego
mówić.
- Nie powinnaś ? Przepraszasz ? Kochanie, to ja cię
przepraszam, a ty nie powinnaś mi nigdy wybaczyć. Byłam dla ciebie jak macocha.
Traktowałam lepiej dzieci Kornela niż ciebie. Jezu, jestem okropną matką.
Teraz już łzy spływały jej strumieniami po policzkach.
Gdy na to patrzyłam, nie wytrzymałam też się rozpłakałam. Ze łzami które kapały
mi na szyję, czułam jakbym wypłukiwała z siebie cały smutek i złość, które
trzymałam i tłumiłam w sobie tak długo. Przysunęłam się do mamy, a ona objęła
mnie tylko ramieniem i pocałowała w czoło. Potem nie odzywałyśmy się do siebie
przez przynajmniej 10 minut. To milczenie nie było kłopotliwe. Było wręcz
przyjemne. Poczułam się jakbym powróciła do pewnej nocy. Miałam wtedy 6 lat, a pamiętam to do dziś. Przyśnił mi się wtedy koszmar i strasznie płakałam. Mama
przyszła do mojego pokoju, nie powiedziała mi nic tylko usiadła koło mnie,
objęła i głaskała po policzku. Czułam się taka bezpieczna. Teraz było podobnie. W końcu mama wstała, jeszcze raz pocałowała mnie w czoło i wyszła z pokoju. Nagle
przypomniało mi się jeszcze coś.
- Mamo ! – krzyknęłam za nią, a ona po chwili pojawiła
się z powrotem u mnie – Co z listem ? Skoro nie przyszłam 1 września, czy już
mnie tam nie przyjmą ?
- Zaraz wrócę – odpowiedziała i zniknęła za drzwiami.
Po kilku minutach wróciła do mnie z listem w ręku.
- Jutro cię tam zawieziemy. – oznajmiła z uśmiechem –
Będziesz uczyć się w Szkole Magii !
- Na prawdę !?
- Tak, porozmawiałam z Kornelem. Powiedział, że
przeprasza, że po prostu nie uwierzył, że list mógł się tak strasznie spóźnić.
- Ok – odparłam obojętnie – Strasznie się cieszę, że
jestem czarodziejką ! – dodałam bardziej entuzjastycznie.
Mama tylko się uśmiechnęła i wyszła.
Podekscytowana zaczęłam się pakować i nagle
uświadomiłam sobie, że nie mam ani różdżki, ani mundurka, książek, NIC !
Zbiegłam na dół i powiedziałam to mamie, lecz ona
tylko uśmiechnęła się tajemniczo i wygoniła na górę. Dalej już nie zaprzątałam
sobie tym głowy. Spakowałam pamiętnik ,książki, komórkę, słuchawki, laptopa,
czyli wszystkie rzeczy niezbędne mi do życia oraz pełno topów, sweterków,
innych części garderoby oraz kosmetyki. Gdy skończyłam była już druga w nocy.
Przecież już od Weasleyów wróciłam bardzo późno. Padnięta rzuciłam się na
kanapę, nawet jej nie rozścieliłam, nie wyciągnęłam pościeli, poduszki, po
prostu zasnęłam...
~~~~~~~~~~~~
Już czwarty ^^
Komentujcie co SZCZERZE sądzicie :D
~~~~~~~~~~~~
Już czwarty ^^
Komentujcie co SZCZERZE sądzicie :D
Fajny rozdział :) Super czyta się ta szczerą rozmowę z mamą ^^ A ten Kornel jest okropny ;D Weny życz i wyczekuję next'a ;*
OdpowiedzUsuńOch, dziękuję ^^
UsuńKornel... Cóż za... hmmm... interesujące imię.
OdpowiedzUsuńW każdym razie fajnie fajnie. Pisz dalej no i miej wenę, bo u mnie są z nią małe problemy -,-
No, ale cóż...
Pozdrawiam, "Victoria" (Franciszek Sitko)
Tag, wiem, imię piękne. Kiedyś tak nazwę moje dziecko xD No i mam wenę, bede pisać :D Dzięki za opinię ^^
UsuńŚwietne ;> Uwielbiam czytać twojego bloga ;D Czyta się bardzo szybko i przyjemnie ;> Życzę Ci dużo weny ;D
OdpowiedzUsuńDziękuję :D
UsuńNO MEEGA ;*
OdpowiedzUsuń-KIM JESTEŚMY ?!
-FANAMI!
-CZEGO CHCEMY?!
-WIĘCEJ ROZDZIAŁÓW!
Lamcia ;*
PS. PZREZ CIEBIE TRAFIĘ NA DNO Z MYMI WYPOCINAMI ;CC
Ale z ciebie głupia Lama ;O Twoje są lelelelelelelelelelelelelelpsze ! <3333
UsuńI nie mów, ze nie bo TO JA JESTEM TU ZNAWCĄ !
I ten dialog powinien być w liczbie pojedynczej :D To tyle.
Tyłkotrąbka ;3
NIE-E XD I TAK NIE MAM ZAMIARU PISAĆ CHYBA COŚ WIĘCJEJ BO I TAK NIKT NIE CZYTA...;/
OdpowiedzUsuńDobrze wiesz, że twoje czyta dużo osób, a moje TYLKO znajomi ;O WIĘC LAMCIU MORDKA W PODUSZKĘ, PLEASE ;D <3
OdpowiedzUsuńNIE-E ;C
OdpowiedzUsuńTag ! I nie spamuj już ;* Hahahahahah, wygrałam ! xD
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń